Wilcza kraina - Wataha Lobo
www.watahalobo.darmowefora.pl
Aktualności:
*Przywitajmy ZIMĘ!
*W każdą sobotę o godzinie 20:00 będą odbywały się spotkania Watahy w Barze Rady Najwyższej.
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 17, 2019, 14:41:42


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: [1]
  Drukuj  
Autor Wątek: Twórczość pisarska Tiary  (Przeczytany 75 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Tiara
Samica Gamma
Moderator tego działu
Mistrz
***************
Offline Offline

Wiadomości: 13172


Zagadkowy szczeniak z pustyni ;3


« : Sierpień 09, 2013, 21:39:57 »

Tutaj piszę opowiadania do akcji "Pisarz"
Jak na razie mam tyle:

Rozdział 1

Pewnego dnia pewien szczeniak imieniem Lola przechadzał się po terenie swej watahy. Doszedł, a może raczej doszła, do wodospadu. Z radością zaczęła skakać do jeziorka przy wodospadzie. Zmęczona położyła się u szczytu. Było już późno i zapadał zmrok, więc nie wracała do swojej jaskini. Postanowiła, że prześpi się przy szumie spadającej wody. Skuliła się w puszysty kłębek i zasnęła. W nocy zaczęła się kręcić i na jej nieszczęście spadła z góry, wprost do lodowatej wody. Zaraz się obudziła, jednak było za późno. Gdy była na dole, uderzyła swym małym łebkiem o ostry kamień. Przed jej oczami pojawił się mrok.
Na następny dzień długo nikt jej nie widział. Jej mama, o imieniu Dellie, bardzo się o nią niepokoiła, jak to każdy rodzic o swe potomstwo. Pytała się każdego z watahy, jednak wszyscy tylko przecząco kręcili głową. Coraz bardziej zaniepokojona poszła do Alphy. Ona wysłała wraz z matką swych dwóch najlepszych strażników na poszukiwania. Kierując się węchem, dotarli do wodospadu. Tam tylko wyczuli ostrą woń jej krwi. Ich poszukiwania skończyły się na znalezieniu poturbowanego ciała biednej Loli na brzegu. Strażnicy powiedzieli kilka słów pocieszenia i wyszli, jakby widok zabitego szczeniaka był codziennością. Dellie położyła się obok swej córeczki, cała zalana łzami.
Mimo znalezienia ciała, dusza Loli poszła innymi drogami. Ciało pozostało po jednej stronie wodospadu, a jej dusza przeszła na drugą stronę wody. Tam nic nie czuła. Była tylko białą smugą, która bez możliwości przejścia do swego ciała, sunęła w powietrzu przed siebie. A gdzie tak dokładnie sunęła?
Zaraz za ścianą spadającej wody była jaskinia. Oczywiście ta jaskinia była niewidoczna dla zwykłych wilków, nawet najwyższej rangi, nawet dla magicznych. Żeby móc ją zauważyć, trzeba było rozdzielić ciało od ducha. Nikt nie wiedział, że ta jaskinia duchów istnieje, więc nikt nie próbował tego robić za życia. Po jaskini można spotkać jedynie latające smugi, takie jak Lola.
Idąc coraz to ciemniejszym korytarzem, dotarła do wielkiej komnaty, oświetlonej jedynie światłem bijącym od tysięcy duchów wilków. Podeszła do jednego wilka, wyraźnie basiora, i zapytała nieśmiało gdzie jest. On, mimo groźnego wyglądu, uśmiechnął się przymilnie i odpowiedział coś. A to coś było niezrozumiałe, ponieważ rozmawiał on starym językiem sprzed setek lat. Lola uśmiechnęła się lekko i odeszła. "On tu już jest setki lat, ja tak nie chcę!" - pomyślała z rozpaczą i nisko spuszczając łeb zaczęła krążyć po wielkiej komnacie, pogrążonej w wiecznym półmroku.




Rozdział 2

Nagle wszystkie duchy ucichły, jak ręką odjął. Wszyscy obrócili się w milczeniu w jedną stronę, czyli w stronę wielkich drzwi na podeście. Lola, lekko zdezorientowana, również się obróciła. Jednak nie zrobiła tego samodzielnie. Coś od środka kazało jej tak zrobić. Jej ślepia, jak w sumie każdego, były wlepione w otwierające się powoli drzwi. W końcu były już szeroko otwarte i w głuchej ciszy ukazał się tam wielki basior, jednak on był w pełni żywy, jako jedyny. Miał czarną sierść, która przykrywała jego wielkie mięśnie i nienaturalnie rozrośnięte ciało. Jego ślepia były czarne i bezdenne. Rozejrzał się po całej sali i swymi oczami wyłowił z tłumu białych smug jedną małą, bezbronną i śmiertelnie przestraszoną Lolę. Gdyby nie to, że tajemnicza siła od środka sterowała Lolą, z pewnością wyrwałby się jej okrzyk przerażenia. Była bezsilna wobec niego. Gdy się tak patrzył na nią, swoją mocą uniósł i wyróżnił z tłumu. Lecąc nad wszystkimi, szczeniak dotarł odprowadzony wzrokiem całego tłumu do boku basiora. Wyglądała jak jakiś krasnoludek obok wielkiego wieżowca. Patrzyła z trwogą na czarnego wilka. Czarny basior przemówił ostrym i donośnym basem, roznoszącym się echem po komnacie:
-Patrzcie oto na tego szczeniaka. Jej matka Dellie i ojczym Jayan pozostali wśród żywych. A ona jest za młoda, by sama zostać. W związku z tym, pozostanie u mego boku, już na zawsze! - ostatnie słowo niemalże wykrzyczał. Potem zamilkł, a wszystkie oczy bez przerwy chodziły między małą Lolą, a wielkim basiorem. Wilk schylił się i mruknął do jej ucha bardzo cicho, acz niezwykle wyraźnie.
-Chodź ze mną, młode szczenię. - basior wyprostował się i wypinając dumnie pierś obrócił się powoli i wyszedł. Mała Lola podreptała za nim, choć jej postawa raczej nie była dumna i wyprostowana, tylko skulona i niepewna. Nie wiedziała, skąd ten wilk zna imiona jej rodziców. Zastanawiając się nad tym, szła za basiorem.



Rozdział 3

Lola szła, a raczej truchtała, za basiorem. Była przerażona, jednak nie śmiała się sprzeciwić. Myślała, że po śmierci jest happy end, a tu się okazało, że jednak nie. Wręcz przeciwnie, przygarnął ją jakiś ogromny basior w świecie duchów. Mała Lola nie wiedziała, że jest tak blisko swojej mamy i ojczyma. W końcu mogła przenikać przez ściany, więc mogła wyjść. Mały szczeniak nie miał bladego pojęcia, więc postanowił pogodzić się ze swoim losem.
Szli przez pół godziny, kręcąc się między korytarzami, niczym jak w labiryncie. Lola by dotarła w kilka minut, oczywiście gdyby wiedziała gdzie, ale basior nie mógł przechodzić między ścianami, więc zmęczona ciągłym truchtaniem dotarli w kilka razy dłuższym czasie. Szczeniak znalazł się w niewielkiej komnacie bardzo dobrze oświetlonej. Wilk, jakby nigdy nic, zostawił ją samą w komnacie i poszedł dalej. Nie wypowiedział już nic, żadnego słowa wyjaśnienia. Po pewnym czasie wrócił i usiadł naprzeciw zlęknionej Loli.
-Witaj, Lola. Me imię brzmi Samuel. Zapewne masz wiele pytań do mnie. Najpierw jednak wyjaśnię ci wszystko, a dopiero potem będą pytania.-powiedział łagodnie, a bynajmniej starał się, by tak wyszło, ale jednak jego głęboki bas i wielkie ciało były bardzo przerażające. Dlatego tylko skinęła głową. Samuel położył się na legowisku i zaczął swą długą i nużącą opowieść. A było to tak...



Rozdział 4

Samuel był władcą krainy zmarłych już od setek lat. Na pytające spojrzenie Loli odpowiedział, że jest nieśmiertelny. Oczywiście od pewnego incydentu. Urodził się jak każdy szczeniak, na łonie matki. Żył szczęśliwie, rosnąc w siłę. Jego wataha postanowiła wyruszyć na polowanie, a było to jego pierwsze. Zbytnia pewność siebie i zarządzenie losu zdziałało, że Samuel poległ. Nie od razu, ale już był prawie martwy. Zostawili go, a jego dusza poszła już do świata zmarłych. Ale w miejscu, gdzie zostało ciało Samuela, przeszedł wilk. Zaczął leczyć magią jego rany, choć ciało zniknęło i pojawiło się w świecie dusz. Było połączone z duchem, jednak coś się zmieniło. Samuel od tamtej pory był nieśmiertelny, a że był jedynym żywym ciałem mianowali go królem.
Jako że był rosłym basiorem, pragnął potomstwa. Ale duchy nie mogły mu go zapewnić. Dlatego pewnej nocy wyrwał się z jaskini, co kosztowało go wiele wysiłku. Znalazł się na wolności. Znalazł watahę, gdzie poznał waderę. Zakochał się w niej, ponieważ była dzielna i waleczna. Jednak jej historia nauczyła jej nieufności, dlatego basior co miesiąc spotykał się z nią, kiedy w końcu udało mu się rozkochać jej skute lodem serce w sobie. Spłodził szczeniaka, jednak okoliczności nie pozwoliły mu pozostać. Poddani dowiedzieli się, że ucieka nocą. Jako król nie chciał ich zawieść, dlatego pozostał pod ziemią. Raz wyszedł po kilku miesiącach i przeprosił swą ukochaną, która urodziła córeczkę. Widział ją raz jedyny. Od tamtej pory czas strasznie mu się dłużył. Usłyszał, że pewna młoda wadera umarła w przykrym wypadku i jest w wielkiej komnacie. Zechciał od razu ją zobaczyć, poznać. Przeszukał swym okiem cały tłum i od razu zauważył ją. Wspomnienia z ostatniego spotkania powróciły i od razu wiedział, że to ona. Taki impuls, który powiedział mu w głowie, a może wykrzyczał "To ona!".
Lola słuchała tego w najwyższym skupieniu, na jakie było ją stać. Basior zakończył opowiadać swą historię i przez kilka minut panowała głucha cisza. Po chwili Lola pierwszy raz się odezwała.
-Czyli jestem twoją córką? Ale ja już mam tatusia, Jayana...-powiedziała i podniosła swój łepek w stronę Samuela.
-Tak, jestem twoim tatą. A Jayan to twój ojczym.-odpowiedział i spojrzał czule na swą odnalezioną córkę.
Lola przymknęła oczy. Nie wiedziała, co o tym myśleć. Jej własna mama ją okłamywała, a teraz przed nią siedzi jej prawdziwy ojciec. Nie dopuszczała do siebie tej myśli. Za dużo się wydarzyło w ten jeden, krótki dzień. Sama śmierć chyba była najlepszą myślą.
« Ostatnia zmiana: Grudzień 15, 2013, 00:03:53 wysłane przez Tiara » Zapisane

Kolor moderacji - zielony =3





Mam 20 lat, 13 dzień, połowa 1


Ha! I co jeszcze?


Wyjaśnienie mocy w profilu!


Siła: 170
Zręczność: 105
Szybkość: 91
Czujność: 70
Odwaga 40


763


Rosa ~ Gryf Kroplopodobny
Herezja ~ Złoty Gryf
Animika ~ Phosphorus
Deliora ~ Atra
Snow ~ Tęczowy Wąż
Fire ~ Ceryni
Strony: [1]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

legendaryarmy amigos mceasy rozmowcy forumwatachyzielonegoamuletu