Wilcza kraina - Wataha Lobo
www.watahalobo.darmowefora.pl
Aktualności:
*Przywitajmy ZIMĘ!
*W każdą sobotę o godzinie 20:00 będą odbywały się spotkania Watahy w Barze Rady Najwyższej.
 
*
Witamy, Gość. Zaloguj się lub zarejestruj. Październik 24, 2019, 01:41:46


Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji


Strony: 1 2 [3]
  Drukuj  
Autor Wątek: Ruscy atakujooo o:! - czyli poranne wypociny Carpe Diem  (Przeczytany 972 razy)
0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.
Kaokimirra
Wojowniczka
Mistrz
****
Offline Offline

Wiadomości: 1645



« Odpowiedz #30 : Styczeń 13, 2015, 08:02:41 »

Zarrąbiste!
Zapisane

Moja Kaokusia :3
Posiadam:
UM:

~Siła: 10

~Zręczność: 10

~Szybkość: 10

~Czujność: 10

~Odwaga: 10

Loblary:

~4

Partner:

~Jeszcze nie :3

Towarzysz:

~Tęczowy wąż (Rainbow)

~Złoty gryf (Salvador)

Mieszkanie:

~Jaskinia KaokiMirry (jest, tyle że mieszkania się nie dodaje do podpisu ._. ~Oj ciii, kopiuj-wklej z KP xD)

Moce:


~Opuszczanie ciała

~Na czas wojny: Powietrze i Ogień

Rzeczy:

~Eliksir Nitrogen
Uom xDDD

Cloud
Dowódczyni Potężnej Armii
Administratorka
Nowy użytkownik
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 0



« Odpowiedz #31 : Styczeń 29, 2015, 22:59:24 »

Rozdział V

- Cóż, nie wszyscy są dżentelmenami – westchnął Marcin.
Karo i Marcin byli już niedaleko więzienia, w którym obecnie znajdowała się Magda z chłopakami.
- Wiesz – dziewczyna nie mogła się na niczym skupić. – Pasowałoby wymyślić jakieś pseudonimy. Ruscy są na tyle tępi, że nie rozpracują takiej sprawy.
- Masz rację – przytaknął. – Tylko jakie?
- Nie mam pojęcia.

* * *


Magda była padnięta. Na twarzy miała sińce, ręce miała podrapane, rany jeszcze krwawiły. Płakała cały czas. Ciągle modliła się o ratunek.
Darek i Fabian nie wyglądali lepiej. Kieł (Darek) miał podbite oko i złamany nos, a Pazur (Fabian) miał połamane palce u rąk i złamany nos.
- Sokół (Magda), nie martw się! – Kieł był pełen optymizmu. – Te ruskie gnidy pożałują!
- Masz rację – potwierdził Pazur. – Karo i Marcin na pewno nas uwolnią.
- Najważniejsze, że jesteśmy razem – wypowiedziała bezgłośnie Magda.

* * *

Dwójka przyjaciół odnalazła kryjówkę polskich żołnierzy. Każdy z nich miał mundur, hełm oraz przepaskę z polskimi barwami. Czworo z nich, po dwóch każdy rzuciło się na Karo i Marcina. Stwierdzili, że mogą być wrogami.
- Skoro twierdzicie, iż jesteście Polakami – zaczął dowódca. – Udowodnijcie to.
- W jaki sposób? – Karo była bardzo spokojna.
- Dokumenty mogą być sfałszowane – warknął dowódca. – To odpada. Hymnu każdy szwab czy ruski może się nauczyć. Przeszukajcie ich.
Po rewizji na stoliku leżały trzy pistolety, mapa oraz suchy chleb.
- A to – jeden z żołnierzy wskazał pistolety. – Skąd?
- Znaleźliśmy parę trupów z pistoletami – odparł Marcin. – I wzięliśmy, a używaliśmy w razie zagrożenia.
Mężczyźni, którzy byli w pomieszczeniu wyszli na naradę. Po jakichś 5 minutach wrócili.
- Dobra. Wierzymy wam. Ale żeby móc nam pomagać musicie przejść szkolenie, żółtodzioby. Zaczynacie od teraz. Na poligon maaarsz!
Karo i Marcin ruszyli za trójką żołnierzy.
- Dla tych, którzy nie wiedzą, ja jestem Śliwa. To jest Kapsel – wskazał na kolegę po lewej. – A to Decha (dzięki Kapsel ^^). – wskazał na kolegę po prawej.
Przyjaciele pokiwali głową. Kapsel i Decha wręczyli opaski na rękę z flagami.
- Waszym pierwszym zadaniem jest przebiegnięcie kółka wokół poligonu w jak najkrótszym czasie. Start – Śliwa był bardzo poważny.
Rozpoczął się zabójczy bieg. Karo prowadziła przez pewien czas. Później biegli na równi.
Przy końcu Marcin zwolnił. Dziewczyna wykorzystała ten moment i dobiegła pierwsza do końca. Padła na ziemię. Była zmęczona. Wzięła oddech i podniosła się. Chwilę później przybiegł Marcin.
- Brawo, niezły czas – stwierdził Śliwa. – Teraz poćwiczycie rzucanie granatem, ale nie tu. Niedaleko stąd ruskie picze zajęły starą szkołę. Pasowałoby wrzucić do środka parę granatów.
Karo i Marcin pokiwali głowami. Dostali hełmy. Razem z 10 innymi żołnierzami ruszyli pod budynek. Kapsel podał im po granacie.
- Dajecie – uśmiechnął się i odszedł kawałek, dołączając do Śliwy i Dechy.
- Gotowy? – dziewczyna przełknęła ślinę.
- tak jest! – Marcinowi nie było do śmiechu. Wyciągnęli zawleczki. Jednocześnie wrzucili granaty. Chłopak wrzucił na piętro. Karo tak dobrze nie szło rzucanie, ale wrzuciła na parter. Chwilę później było słychać krzyki ruskich. Przez okno zaczęli wyskakiwać „obcy” żołnierze.
- Uciekajcie! – wydarł się Kapsel. Wyciągnął z kieszeni dubeltówkę (nie znam się na nazwach v_v). Strzelił prosto w głowę jednemu z ruskich. Marcin zamarł w miejscu. Karo zachowała zimną krew. Pociągnęła go za rękę.
- Spierdalać! – zarządził Śliwa, który dowodził całą akcją.
Rozległy się strzały. Ruscy najwidoczniej ogarnęli się. Karo, Marcin, trzech panów, których imiona zaczynają się na K. (będą później jako „trzej K.”) oraz 10 innych żołnierzy wrócili do bazy.
- Na pozycje! – dowódca plutonu był wkurzony. – Coś wam nie wyszła ta akcja, Śliwa.
- Tak jest! Mruknął chłopak. Zajął swą pozycję. – To żółtodzioby, jeszcze się nauczą.
- NA ZIEMIĘ! – wydarła się Karo, widząc nadlatujące rosyjskie samoloty.
Zaczęło się bombardowanie.
Zapisane

Kolor moderacji - ciemny niebieski.

Sometimes war is killing
Sometimes it's saving lives
It's the judgement of fate
It's nothing that man can dictate

Wiek:
4 lata | 5 dzień | I połowa
UW:
Siła: 60
Zręczność: 90
Szybkość: 100
Czujność: 90
Odwaga: 60
Loblary:
1000 ^^
Towarzysz:
Kot ekstrimo, feniks, radikulus i zynokster.
Partner:
Will, albo i nie Will xD
Moce:
1. Uzdrawianie dotykiem
2. Możliwość tworzenia różnych przedmiotów przez gromadzenie cząsteczek elektrycznych (don't copy)
3. Collegare (don't copy)
4. Wysysanie emocji z innej osoby (don't copy)
5. "Dusza wilcza" (don't copy)
6. Przeróbka (don't copy)
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.

Profil:
http://www.watahalobo.darmowefora.pl/index.php?topic=1214.msg148544#new

Nivis
Wilczer
Mistrz
************
Offline Offline

Wiadomości: 6893


Dotknij mnie tylko, to cię zabiję do krówki nędzy!


« Odpowiedz #32 : Styczeń 30, 2015, 08:35:12 »

Som powtórzenia. I to dość blisko siebie, ale to jest możliwe do poprawienia.
A poza tym całkiem fajnie. =3
« Ostatnia zmiana: Styczeń 30, 2015, 12:38:37 wysłane przez Nivis » Zapisane



Siła: 90
Zręczność: 70
Szybkość: 76
Czujność: 50
Odwaga: 30

Loblary:
341

Moce:
~Zmiennokształt
~Władanie żywiołem wody,powietrza
~Niewidzialność,
~Teleportacja
~Empatia
~Kontrola energii (może pobrać energię od istoty żywej i przemienić ją w cokolwiek zależnie od ilości energii)
~Bilokacja
~Chlorokineza
~ Lewitacja

Cytat? Why not!

Nocą jak kir czarną przybyli do Dun Dare

Gdzie się młoda wiedźminka skrywała

Z każdej jednej strony sioło otoczyli

Aby ucieknąć im nie zdołała

Nocą jak kir czarną chcieli ją wziąć zdradą

Atoli im się to nie udało

Nim blade słonko wzeszło, na zmarzłym gościńcu

Trzydzieści trupów leżało
Cloud
Dowódczyni Potężnej Armii
Administratorka
Nowy użytkownik
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 0



« Odpowiedz #33 : Styczeń 30, 2015, 23:59:24 »

Uprzedzałam kiedyśtam, że mam tendencję do powtórzeń ;-;
Zapisane

Kolor moderacji - ciemny niebieski.

Sometimes war is killing
Sometimes it's saving lives
It's the judgement of fate
It's nothing that man can dictate

Wiek:
4 lata | 5 dzień | I połowa
UW:
Siła: 60
Zręczność: 90
Szybkość: 100
Czujność: 90
Odwaga: 60
Loblary:
1000 ^^
Towarzysz:
Kot ekstrimo, feniks, radikulus i zynokster.
Partner:
Will, albo i nie Will xD
Moce:
1. Uzdrawianie dotykiem
2. Możliwość tworzenia różnych przedmiotów przez gromadzenie cząsteczek elektrycznych (don't copy)
3. Collegare (don't copy)
4. Wysysanie emocji z innej osoby (don't copy)
5. "Dusza wilcza" (don't copy)
6. Przeróbka (don't copy)
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.

Profil:
http://www.watahalobo.darmowefora.pl/index.php?topic=1214.msg148544#new

мσℓℓу тяυє
Dowódczyni armii WL
Administratorka
Mistrz
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 10408



« Odpowiedz #34 : Luty 19, 2015, 13:53:44 »

Pisz pisz Duży uśmiech
Zapisane



"Niech cię nie niepokoją
Cierpienia twe i błedy
Wszędy są drogi proste
Lecz i manowce wszędy

O to chodzi jedynie,
By naprzod wciąż iść śmiało,
Bo zawsze się dochodzi
Gdzie indziej niż sie chciało

Zostanie kamień z napisem:
Tu leży taki i taki
Każdy z nas jest Odysem,
Co wraca do swej Itaki"

                Leopold Staff


UM
Siła: 1000
Zręczność: 670
Szybkość: 1000
Czujność: 800
Odwaga: 580


Rodzina
Mama: Tiara
Tata: Iron
Brat: Moonlit
Partner: Daiichi
Potomstwo: Carpe Diem, Rena Ryyugu, Loczek, Liam i Nivis. xD

Przyjaciele - Bezan i Lisa

- Ale ty niczego się nie boisz
- Dzisiaj się bałem
- Naprawdę?
- Tak, bałem się, że Cię stracę.

Król lew <3
Cloud
Dowódczyni Potężnej Armii
Administratorka
Nowy użytkownik
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 0



« Odpowiedz #35 : Luty 19, 2015, 16:48:41 »

Kolejny rozdział jest w trakcie pisania.. Zaczęłam dzisiaj, Dziki z mojej klasy twierdzi, że jest super xD.
Zapisane

Kolor moderacji - ciemny niebieski.

Sometimes war is killing
Sometimes it's saving lives
It's the judgement of fate
It's nothing that man can dictate

Wiek:
4 lata | 5 dzień | I połowa
UW:
Siła: 60
Zręczność: 90
Szybkość: 100
Czujność: 90
Odwaga: 60
Loblary:
1000 ^^
Towarzysz:
Kot ekstrimo, feniks, radikulus i zynokster.
Partner:
Will, albo i nie Will xD
Moce:
1. Uzdrawianie dotykiem
2. Możliwość tworzenia różnych przedmiotów przez gromadzenie cząsteczek elektrycznych (don't copy)
3. Collegare (don't copy)
4. Wysysanie emocji z innej osoby (don't copy)
5. "Dusza wilcza" (don't copy)
6. Przeróbka (don't copy)
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.

Profil:
http://www.watahalobo.darmowefora.pl/index.php?topic=1214.msg148544#new

Cloud
Dowódczyni Potężnej Armii
Administratorka
Nowy użytkownik
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 0



« Odpowiedz #36 : Marzec 01, 2015, 03:02:17 »

Rozdział nwm który

PRZY OKAZJI PRAGNĘ RÓWNIEŻ OGŁOSIĆ, ŻE POJAWIŁ SIĘ NOWY FILMIK NA KANALE KaRoo Gameplay c:

Zaczęło się prawdziwe bombardowanie. Cóż, pewnie wyobrażacie sobie taką masakrę jak na amerykańskich filmach, gdzie głównemu bohaterowi zawsze udaje się przeżyć. Bez sensu to jest moim zdaniem, ale każdy może mieć własne zdanie, nie wnikam.
Gdzieś z północnego zachodu nadleciały rosyjskie samoloty. Kilka z nich zrzuciło bomby, tworząc niemały wybuch. Potem polecieli dalej, nadal bombardując tereny Rzeczypospolitej Polskiej. Na poligon, gdzie znajdowali się Marcin, Karo i trzej K. wkroczyli Rosjanie. Zaczęła się zabójcza walka o życie. Dziewczyna biegała jak oszalała po całym terytorium. Widziała Marcina, który z paniki przykleił się do drzewa. Chwilę później przez jego głowę przeleciała kulka. Uśmiechnął się w stronę Strzały, a chwilę później padł nieżywy na ziemię. Zamarła w miejscu. Marcin, jej najlepszy przyjaciel zginął w jednej chwili. Nie. To nie może być prawda. Ruscy pożałują tego. Chcąc nie chcąc musiała uciekać, musiała się schować. Oberwała kulą w nogę. Mimo bólu biegła dalej. Wyrwała jakiemuś trupowi pistolet, dokładniej PM-84P. Rozstrzelała wrogich żołnierzy stojących za płotem. Musiała pomścić śmierć chłopaka. Znajdowała się na samym środku pobojowiska. Polacy ginęli, owszem, a ruskich przybywało – w każdym razie tak się wszystkim wydawało. Śliwa, Kapsel i Decha widzieli, jak Karo walczy.
- Cholera – zaklął któryś pod nosem. – Strzała! W tej chwili do nas!
Zignorowała ich. Musiała ich zabić. Po chwili paru ruskich żołnierzy leżało na ziemi. I dobrze.
- Karo, w tej chwili tutaj wracaj! – wydarł się Śliwa. Ta dalej ich ignorowała. Chwilę później została przygnieciona przez Kapsla. Zasłonił ją swoim ciałem. Kilka metrów dalej wybuchł granat, raniąc chłopaka odłamkami jakiejś skały. Kilka sekund później stwierdził, że nic już nie wybuchnie. Podniósł się z dziewczyny, pomógł jej wstać i szarpnął ją za rękę, ciągnąc do miejsca, gdzie stała reszta grupki.
- Dziewczyno, czy ty się dobrze czujesz? – warknął któryś z nich, rozglądając się uważnie. Śliwa dał sygnał ręką. Zaczęli biec w stronę zniszczonego kościoła. Gdy tam dobiegli, Kapsel i Decha odnaleźli wejście do piwnicy, która pełniła funkcję schowka na różne przyrządy do sprzątania. Cała czwórka po chwili znalazła się na samym końcu korytarza. Dziewczyna usiadła w kącie, do którego światło ledwo co docierało. Przyciągnęła kolana do siebie i cicho zaczęła łkać. Marcin. Nie. Żyje. Nie, to nie prawda.
- Powiedzcie mi, że to nie prawda – powiedziała cicho, starając się uspokoić.
Chłopaki spojrzeli bezradnie na siebie. Osunęli się na ziemię. Patrzyli tylko na dziewczynę, chcąc powiedzieć, że to nie jest prawda. Ale nie mogli. Nie mogli jej okłamać.
- Idę na zwiady – rzekł Śliwa po długim czasie milczenia. Podniósł się i ruszył w stronę wyjścia. Miał przy sobie jakiś pistolet. Decha spojrzał na Kapsla, skinął głową i ruszył za kolegą. Karo przełknęła ślinę. Była bardzo senna, lecz stwierdziła, że nie będzie spać. Musi dać radę. Musi wytrzymać. Kacper westchnął cicho i przysunął się do dziewczyny. Delikatnie objął ją ramieniem w geście pocieszenia.
- Prześpij się – powiedział spokojnie.
- Nie – mruknęła, ziewając. – Przeżyję. Nic mi nie będzie.
- Musisz się przespać  - jęknął. – Nie marudź. Idź spać, bo się obrażę.
- Niech ci będzie – mruknęła. Ściągnęła z siebie to co miała ubrane na wierzchu (bluza czy coś). Położyła na ziemi, na tym ułożyła swoją głowę. Minutę później spała jak zabita. Chłopak uśmiechnął się. Głupia myśl przeleciała przez jego głowę, no cóż, facet zawsze zostanie facetem. Sam położył się koło niej na twardej posadce. Nie spał, po prostu musiał odpocząć, a przy okazji jej pilnować. Zastanawiał się, jak to będzie, kiedy w końcu wojna się skończy. Myślał tak długo. Nie miał zegarka, nie wiedział ile czasu minęło. Ze stanu zamyślenia i skupienia wyciągnęły go czyjeś kroki i rozmowa. Podniósł się na rękach, wstał i spojrzał na Karo. Spała. I dobrze. Chwila spokoju.
Do „pomieszczenia” z dużym workiem weszli Śliwa i Decha. Skinęli głowami Kapslowi. Otworzyli worek, skąd „wysypało” się nieco broni, mundurów i jedzenia. Kacper spojrzał na nich jak na wariatów.
- Skąd to wytrzasnęliście? – spytał, robiąc zdziwioną minę.
- Poszliśmy na poligon – zaczął Decha, lecz Śliwa uciszył go kuksańcem w bok.
- No poszliśmy, faktycznie – westchnął. – Stwierdziliśmy, że skoro bombardowanie się skończyło ogarniemy teren. Przeczesaliśmy praktycznie każdy zakątek. Nikt oprócz nas nie przeżył.
W tym samym czasie dziewczyna jęknęła przez sen. Młodzi mężczyźni spojrzeli na nią z troską. Chwilę później otworzyła oczy i rozejrzała się. Widząc trzech facetów niemal z prędkością światła zarzuciła bluzę na siebie. Paradowanie w samym podkoszulku który podkreśla wszystkie twoje krągłości przy chłopakach jest nieco krępujące. Zarumieniła się, jednak starała się to ukryć, wbijając wzrok w ziemię.
- Oj Kaaroo, kochanie – zażartował Śliwa. – My ci nic nie zrobimy, nie musisz się nas tak wstydzić.
- A jak ty byś zareagował, gdybyś się obudził prawie goły w towarzystwie kilku dziewczyn?
- Z pewnością ucieszyłbym się – uśmiechnął się, na co jego koledzy wybuchli śmiechem.
- A ty zawsze o tym samym – odparł Decha. – Wojna czy nie wojna, ty i tak będziesz gadał o cyckach.
- Oczywiście, że tak – chłopaki zaczęli dusić się ze śmiechu. Strzała przewróciła oczami i podniosła się. Wzięła jakiś kawałek kiełbasy, który nie wiadomo skąd znalazł się w tym worku. Powoli zaczęła żuć jedzenie, chcąc zaspokoić głód.
- Ale z was debile – podsumowała ich fascynującą rozmowę o cyckach, gdy zjadła kiełbasę. – To.. co teraz robimy? Siedzimy tutaj, póki ruskich nie wywieją czy idziemy walczyć?
- Jak ty to sobie wyobrażasz? Będziemy jak w Anglii tu siedzieć i pić herbatę sześć razy dziennie, przegryzając ciasteczkami? – przewrócił oczami Kapsel.
- Sugeruję dołączyć się do jakiegoś plutonu. Do większej zbiorowości na pewno nas nie przyjmą, szanse są niewielkie, a jeśli by już, to ty byś nie mogła walczyć – westchnął Śliwa, spoglądając na dziewczynę.
- Super. A gdzie jest jakiś najbliższy pluton? – Karo przyciągnęła do siebie nogi. Oplotła je rękami. Było zimno, cóż, nie jej wina.
- Cały czas się przemieszczają, jednak zwykle krążą wokół tego samego miejsca. Tutaj był nasz pluton. A gdzie są inne.. nie mam pojęcia – jęknął bezradnie Śliwa.
- Ale ja wiem. Wybiorę się z Dechą do najbliższego i spytamy się, czy możemy dołączyć  – zaproponował Kapsel, uśmiechając się triumfalnie. Decha skinął głową na jego słowa.
- Niech wam będzie – Karol przewrócił oczami. Tamci dwaj złapali po karabinie i biegiem ruszyli w stronę miejsca, gdzie rzekomo znajduje się jakiś pluton.
Dziewczyna spojrzała na chłopaka. Tutaj znając życie większość osób chciałaby coś romantycznego, niech wam będzie. Przysunęła się bliżej niego i bez pytania zarzuciła jego rękę na swoje ramię. Wtuliła się w niego. Brakowało jej brata, nawet nie wiedziała co z nim jest. Śliwa spojrzał na nią, lecz nie odezwał się. Pozwolił jej się przytulić. Czuł, że potrzebuje tego. Drugą ręką delikatnie zaczął głaskać ją po włosach.
- Dziękuję – wypaliła po kilku minutach wtulania się w niego. Delikatnie odsunęła się od faceta, lecz ten złapał ją za nadgarstki. Nie chciał, by się odsuwała.
- Zostań. Jeszcze chwilę – powiedział cicho. Ze zdziwieniem przysunęła się z powrotem, a ten ją przytulił. Tak, jak to robił jej tata parę lat temu. Przytulał, następnie podrzucał na rękach i wołał, jaka z niej będzie wojowniczka kiedyś. Nagle usłyszała czyjeś kroki. Jak oparzona odkleiła się od Karola i znowu zarumieniła się. Chłopak z zakłopotaniem spojrzał na wejście. Pistolet leżał przygotowany tuż koło niego.
- Kto tam? – powiedział już poważnie, podnosząc się i trzymając karabin.
C.D.N.
Zapisane

Kolor moderacji - ciemny niebieski.

Sometimes war is killing
Sometimes it's saving lives
It's the judgement of fate
It's nothing that man can dictate

Wiek:
4 lata | 5 dzień | I połowa
UW:
Siła: 60
Zręczność: 90
Szybkość: 100
Czujność: 90
Odwaga: 60
Loblary:
1000 ^^
Towarzysz:
Kot ekstrimo, feniks, radikulus i zynokster.
Partner:
Will, albo i nie Will xD
Moce:
1. Uzdrawianie dotykiem
2. Możliwość tworzenia różnych przedmiotów przez gromadzenie cząsteczek elektrycznych (don't copy)
3. Collegare (don't copy)
4. Wysysanie emocji z innej osoby (don't copy)
5. "Dusza wilcza" (don't copy)
6. Przeróbka (don't copy)
7.
8.
9.
10.
11.
12.
13.
14.
15.

Profil:
http://www.watahalobo.darmowefora.pl/index.php?topic=1214.msg148544#new

Carpe Diem
Wilk Wakacji 2014 | Dowódca PA
Administratorka
Mistrz
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 15780



« Odpowiedz #37 : Listopad 04, 2017, 18:38:11 »

TAM TARAM TAAAAAAAAAAAAAAAAAM, powracam po prawie 3 latach!

- Karo? – odezwał się jakiś głos z ciemności.
Dziewczyna słysząc to nie dowierzała własnym uszom. Podniosła się i już miała biec w ciemność, ale Śliwa zatrzymał ją, łapiąc za jej rękę.
- Puść mnie – wyszeptała w stronę dowódcy nieistniejącego już plutonu.
- To pułapka – dziewczyna wyczytała to z ruchu jego warg.
- Kim jesteś, żeby mi rozkazywać – powiedziała z ironią w głosie. Chwilę się z nim siłowała, jednak mężczyzna widząc jej uparcie puścił ją, ale od razu wstał z nią i delikatnie złapał za jej bluzę. Strzała zaczęła iść w stronę skąd wcześniej wydobywał się głos. Wtem, nagle, pojawił się brat Karo. Trzymał on ręce za sobą. Wydawało jej się to dziwne, ale nie zwróciła na to większej uwagi. Przywarła do niego, przymknęła oczy, po chwili zaś poczuła, że ktoś, znaczy się Śliwa, ciągnie ją za bluzę.
- Zostaw mnie – syknęła.
- Strzała, lepiej spójrz w górę – mówiąc to, młody ex-dowódca wycofał się. Karolina, mimo że chciała zrobić na złość mężczyźnie, zerknęła nad ramię brata.
- O kurka – wyszeptała, mając w głowie o wiele brzydsze słowa. Puściła brata, miała się wycofać, ale ktoś ją złapał za ręce. Próbowała się wyrwać, jednak mężczyźni którzy ją trzymali byli silniejsi.
-Śliwa, pomóż mi! – krzyknęła, lecz bezskutecznie. Chłopakowi udało się znaleźć jakieś drzwi, którymi się wydostał, jednocześnie zostawiając dziewczynę.
- No proszę, proszę – odezwał się mężczyzna, który przez cały czas stał z tyłu, za bratem młodej kobiety – widzę, że zostałaś SAMA. To dobrze. Bardzo dobrze. Co chciałaś robić w Warszawie ze swoją ekipą? Gdzie jest Twój przyjaciel? Gdzie jest cała reszta, co? Odpowiadaj Strzało! – krzyknął, a echo powtórzyło jego słowa.
Dziewczyna opuściła głowę. Zbladła, a zimny pot zaczął lecieć po bokach jej twarzy wzdłuż włosów.
- No mów, przecież ci kazał! – jeden z mężczyzn, tj. żołnierzy lekko dźgnął ją bagnetem w plecy, dość blisko szyi.
- Kto w tych czasach korzysta z bagnetów – zaśmiała się. To było błędem. Tych dwóch co ją trzymało rzuciło ją na ziemię w taki sposób że wylądowała na brzuchu i przyłożyli ów bagnety tak, by dziewczyna czuła ostrza przez bluzę. Ich dowódca podszedł, kucnął i popatrzył dziewczynie w oczy podnosząc jej głowę.
- Będziesz gadać Polaczku? – splunął jej w twarz.
Karo pokręciła głową, następnie uśmiechnęła się, mimo że wiedziała, że przez takie coś może stracić życie.
- Dobra, pieprzyć ją, bierzemy ze sobą.
Tym razem tych dwóch złapało ją za stopy i zaczęło ją ciągnąć po ziemi. Po chwili ciągnięcia zaczęły się schody, na jej szczęście podnieśli ją, by po wyjściu z piwnic wrzucić do tyłu samochodu dostawczego. Zaraz za nią wszedł jej brat. Spojrzała na niego i otworzyła buzię, by coś powiedzieć, ale on był szybszy.
- Nie opierdzielaj mnie, to nic nie da – mruknął, uśmiechając się parszywie. – Musiałem to zrobić, żeby mieć pewność, że jesteś bezpieczna.
- Przecież.. kuźwa, poradziłabym sobie, przeżyłam ten  czas, nic mi się nie stało.
Chłopak popatrzył na nią. W oczach pojawiły mu się łzy.
- Od początku wojny minął ledwie miesiąc z kawałkiem. Gdybym nie współpracował z nimi…
Przestał. Samochód zaczął się trząść.
- Co jest? – rozległy się głosy z kabiny pojazdu.
Pojazd się zatrzymał i rozległy się strzały. Tylne drzwi się otworzyły i po chwili ktoś złapał rodzeństwo za ręce i nogi, zarzucił im worki na głowę i moment później Karo z bratem uznali, że ponownie znajdują się w jakiejś jeżdżącej maszynie.
Zapisane


Kolor moderacji - fioletowy.

Imię:
Carpe Diem, lecz woli samo Diem.
'Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem. Diem.' ~ C.D.

Płeć:
Wadera

Wiek:
5 lat | 5 dzień | 2 połowa

Partner:
BRAK (już niebawem xaxa)

Potomstwo:
Przybrana córka Ruta.
Aokigahara - syn.

Rodzina:
Mama - Molly :3
Tata - Daiichi
Babcia - Tiara
Dziadzio - jakby teraz przybrany: Ralph
Wujek - Moonlit
Rodzeństwo (więcej Diemów? O_O):
Rena, Loczek, Liam oraz Nivis.

Towarzysze:
Lis - Screaming
Feniks - Light
Radikulus - Ryuga
Zynokster - Yagami

UW:
Siła: 60
Zręczność: 90
Szybkość: 100
Czujność: 90
Odwaga: 60

LB:
1000

Moce:
1. Władanie ogniem,
2. Moce umysłowe,
3. Teleportacja,
4. Tworzenie hologramu czegoś widzianego niedawno (co utkwiło w pamięci) NIE KOPIOWAĆ!
5. Lewitacja,
6. Zmiana kształtu,
7. Wielożytność (możliwość przebywania w kilku miejscach na raz),
8. Monstrum NIE KOPIOWAĆ!
9. Możność wychodzenia z własnego ciała (że dusza opuszcza ciało)
10. Rozdzielczość i jego przeciwieństwo NIE KOPIOWAĆ!
11. Giętkie kości NIE KOPIOWAĆ!
12. Elektrokineza mentalna NIE KOPIOWAĆ!
13. Niestarzenie się.
14.
15.
Lena
Lenełek <3
Samica Alpha (moderator)
Mistrz
*******************
Offline Offline

Wiadomości: 12882



« Odpowiedz #38 : Listopad 05, 2017, 20:39:29 »

Lenek będzie pierwszy i powie, że to super <3
Zapisane

:3

Tak, ona ma już 8 lat.
7 dzień, 2 połowa

Siła:10
Zręczność: 10
Szybkość: 10
Czujność: 10
Odwaga: 20

Loblary: 80

Potomstwo:
Przybrana córka - Kaokimirra

Moce:
- Nieśmiertelność
- Niewidzialność
- Ogień
- Bilokacja
- Telepatia

Towarzysze:
- Tęczowy Ptak (Amnesia)
Kirito
わたしわるたです!<3
Wojownik
Zaawansowany użytkownik
****
Offline Offline

Wiadomości: 291


Just so we're clear, I'm a solo player.


« Odpowiedz #39 : Listopad 07, 2017, 22:28:42 »

Ruciak będzie drugi, bo musiał wrócić i przeczytać od początku xD
Jak zwykle urwałaś w jakimś tajemniczym momencie xD Pisz dalej xD
Zapisane



Strony: 1 2 [3]
  Drukuj  
 
Skocz do:  

Powered by SMF 1.1.11 | SMF © 2006-2008, Simple Machines LLC | Sitemap

Polityka cookies
Darmowe Fora | Darmowe Forum

kadryan meute-de-loups ania2018 dogworld world-rpg